Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Zemsta - treść lektury - strona 9

PODSTOLINA

        na stronie

        Od Cześnika ma zlecenie

        I zachodzi tak z daleka

        Tam, gdzie go się dawno czeka.

        Głupi mędrek.

         

        PAPKIN

        na stronie

        Tam do licha!

        Ona zerka, ona wzdycha -

        Czy nie myli się w osobie?

        Może we mnie?... Dałżem sobie!

        A to plaga, boska kara -

        Do mnie młoda, do mnie stara.

        Jeszcze zerka!... Czy szalona!

        Tu żartować nie ma czego -

        Zjadłbym śledzia z rąk patrona,

        A mnie po co, na co tego!

        To już dłużej trwać nie może.

        do Podstoliny

        Pozwól, pani, Cześnikowi

        Gratulacją niechaj złożę...

         

        PODSTOLINA

        Więc to jego mam być żoną?

         

        PAPKIN

        Jakież czynisz zapytanie?

        Bajkęż by to rozgłoszono?

         

        PODSTOLINA

        Bajkę - dotąd.

         

        PAPKIN

        Lecz się stanie

        Wkrótce prawdą... Czy się mylę?

         

        PODSTOLINA

        Ciekawości skądże tyle?

         

        PAPKIN

        Gdyby Cześnik rozogniony,

        Wskroś przejęty twymi wdzięki,

        Drgnął miłością i, rzucony

        Do nóg twoich, błagał ręki?

         

        PODSTOLINA

        Cieszyłby się z odpowiedzi.

        Odchodzi w drzwi prawe

         

        PAPKIN

         

        sam

        A że w każdej diablik siedzi,

        Co pustoty rozpoczyna,

        Jeno wspomnisz zapowiedzi!

        Bo kto mądry, niech mi powie:

        Po kaduka Podstolina

        Daje rękę Cześnikowi?

         

         

        Scena piąta

        Papkin,Cześnik

        Cześnik wychodzi z drzwi lewych, już ubrany.

         

        CZEŚNIK

        Cóż, u czarta! Ty spokojny,

        Kiedy Rejent mnie napada

        I otwartej żąda wojny!

        Lecz godnego ma sąsiada!

        Dalej żwawo! Niech, kto żyje,